Wczoraj — małe rączki w dłoni, dziś — pewny krok obok.
Zmienia się spojrzenie, rysy twarzy, gesty, śmiech. I bardzo szybko drobne szczegóły, które wydawały się tak znajome, zostają wymazane.
W sesji zdjęciowej dziecka nie chodzi o idealne pozy ani o „piękne zdjęcie”.
Chodzi o zachowanie sceny. O uchwycenie tego wieku, tej postaci, tej szczerości.
Zdjęcia z dzieciństwa stają się z biegiem lat czymś więcej niż tylko migawkami.
Stają się podporą dla wspomnień.
Coś, do czego rodzice wracają.
I coś, co samo dziecko kiedyś będzie rozważać z zainteresowaniem i ciepłem.
Wierzę, że każde dziecko zasługuje na to, by jego dzieciństwo zostało zachowane.
Takie, jakie jest — żywe, prawdziwe, trochę niedoskonałe, ale bardzo cenne.
Bo czas mija. A zdjęcia pozostają…






